Od 1 września 2026 roku w polskich szkołach i przedszkolach zaczynają obowiązywać nowe zasady dotyczące żywienia dzieci i młodzieży. Zmiany wynikają z rozporządzenia Ministra Zdrowia z 16 lutego 2026 roku, które zastępuje regulacje funkcjonujące od 2016 roku. Nowe przepisy dotyczą zarówno produktów sprzedawanych w sklepikach szkolnych i automatach, jak i posiłków przygotowywanych w stołówkach. Najważniejszym kierunkiem jest ograniczenie cukru, soli, tłuszczu i wysoko przetworzonych produktów, a jednocześnie zwiększenie udziału warzyw, produktów pełnoziarnistych i potraw przygotowywanych z roślin strączkowych. Zmiana będzie widoczna już podczas pierwszych dni nowego roku szkolnego. Część popularnych słodkich przekąsek przestanie spełniać warunki sprzedaży, a jadłospisy stołówek będą musiały zostać ułożone według nowych wymagań. Przepisy formalnie wchodzą w życie dokładnie 1 września 2026 roku.
Co zniknie ze sklepików szkolnych od 1 września 2026 roku?
Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie zamkniętego katalogu 19 grup produktów, które mogą być sprzedawane dzieciom i młodzieży na terenie szkoły, również w automatach vendingowych. Oznacza to prostą zasadę: jeżeli produktu nie można przyporządkować do żadnej z dopuszczonych kategorii i nie spełnia odpowiednich wymagań, nie powinien znaleźć się w szkolnej sprzedaży. Zniknie dotychczasowa kategoria "inne", która umożliwiała wprowadzanie do sklepików produktów niewymienionych w podstawowym katalogu, o ile spełniały limity dotyczące cukru, tłuszczu i soli. W praktyce pozwalało to między innymi na sprzedaż części słodyczy o obniżonej zawartości cukru lub produktów wykorzystujących substancje słodzące. Od września taka furtka zostaje zamknięta, dlatego półki szkolnych sklepików mają być znacznie bardziej ograniczone do konkretnie wskazanych grup żywności.
Nie oznacza to jednak, że ze sklepików zniknie wszystko, co dzieci postrzegają jako przekąskę. Nadal będzie można kupić między innymi pieczywo, kanapki, sałatki, produkty mleczne, określone produkty zbożowe, owoce, warzywa, orzechy, nasiona, suszone owoce i warzywa, musy, soki czy wybrane napoje. Pozostanie również gorzka czekolada o zawartości minimum 70 proc. kakao. Typowe słodycze, które nie mieszczą się w dopuszczonych grupach, nie będą natomiast mogły być sprzedawane tylko dlatego, że producent ograniczył w nich część cukru albo zastosował słodziki. Podobna zasada dotyczy słonych przekąsek. Przykładowo suszone warzywa mogą znaleźć się w ofercie, ale produkty z tej grupy muszą spełniać wymagania dotyczące braku dodatku cukrów, substancji słodzących i soli. W efekcie tradycyjne mocno słodzone lub słone przekąski będą miały znacznie trudniejszą drogę na szkolną półkę.
Czy słodkie jogurty, płatki śniadaniowe i napoje nadal będzie można kupić w szkole?
Nowe przepisy wyraźnie zaostrzają wymagania dotyczące zawartości cukru w kilku popularnych grupach produktów. W przypadku produktów mlecznych, napojów roślinnych, roślinnych zamienników produktów mlecznych oraz produktów zbożowych, w tym płatków śniadaniowych, limit wynosi od września maksymalnie 10 g cukrów na 100 g lub 100 ml produktu. Dla porównania wcześniejsze regulacje pozwalały w części tych kategorii na 15 g, a w produktach mlecznych na 13,5 g. Oznacza to, że część smakowych jogurtów, deserów mlecznych czy bardzo słodkich płatków dostępnych do tej pory może nie spełniać nowych kryteriów. W przypadku pieczywa półcukierniczego i cukierniczego limit wynosi 13,5 g cukrów na 100 g, a dodatkowo takie produkty nie mogą zawierać określonych substancji słodzących.
Zmieniają się także zasady dotyczące napojów przygotowywanych bezpośrednio w placówce. Do tej pory można było dodać do 10 g cukru do 250 ml gotowego napoju. Od 1 września limit spada o połowę i wynosi 5 g na 250 ml. W praktyce mniej słodkie powinny być więc między innymi szkolne kompoty, herbaty czy inne napoje przygotowywane na miejscu. Jednocześnie dozwolone pozostają między innymi woda mineralna, źródlana i stołowa oraz soki, przeciery i musy bez dodatku cukrów, substancji słodzących i soli. W przypadku napojów roślinnych i roślinnych alternatyw produktów mlecznych pojawia się dodatkowy wymóg - mają być wzbogacane co najmniej w wapń oraz witaminę B12. Celem nie jest więc całkowite usunięcie produktów o słodkim smaku, lecz zmniejszenie ilości cukru dodawanego do codziennej szkolnej diety.
Czy od września 2026 dzieci będą dostawały obowiązkowy obiad roślinny w szkole?
Jedną z najbardziej komentowanych zmian jest zwiększenie udziału roślin strączkowych w szkolnych jadłospisach. Nowe przepisy wymagają, aby co najmniej raz w tygodniu w ramach obiadu pojawiła się potrawa przygotowana na bazie nasion roślin strączkowych bez dodatku produktów pochodzenia zwierzęcego. Mogą być wykorzystywane między innymi fasola, soczewica, ciecierzyca, groch, soja czy bób. Ministerstwo Zdrowia przedstawia tę zmianę jako element zwiększania udziału produktów roślinnych w diecie dzieci. W praktyce mogą więc pojawić się na przykład dania z soczewicą, ciecierzycą lub fasolą zamiast kolejnej porcji mięsa. Nie chodzi jednak o zastępowanie całego szkolnego menu dietą wegańską. Mięso i ryby nadal pozostają częścią żywienia zbiorowego, ale tygodniowy jadłospis ma być bardziej różnorodny. 
Warto przy tym wyjaśnić ważny szczegół, ponieważ określenie "obowiązkowy wegański obiad" może być mylące. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej wskazuje, że przy obiedzie dwudaniowym wymóg może zostać spełniony przez jedną potrawę - na przykład zupę albo drugie danie na bazie nasion strączkowych bez produktów odzwierzęcych. Drugie danie może wówczas zawierać produkty pochodzenia zwierzęcego. Jednocześnie eksperci rekomendują regularne przygotowywanie całego obiadu w wersji roślinnej. Nowe zasady przewidują również dwa obiady z porcją mięsa w tygodniu oraz co najmniej jeden obiad zawierający rybę. Pozostałe dni pozwalają więc na znacznie większą różnorodność niż tradycyjny model, w którym mięso było podstawą niemal każdego szkolnego obiadu.
Jak zmienią się obiady w szkolnych stołówkach od 1 września 2026 roku?
Nowe wymagania dotyczą nie tylko mięsa i potraw roślinnych. Warzywa lub owoce mają być elementem każdego posiłku, przy czym szczególny nacisk położono na przewagę warzyw. W przypadku obiadu dwudaniowego warzywna zupa może zostać uwzględniona jako warzywna część posiłku, choć eksperci zachęcają do podawania warzyw również w innych formach. W tygodniowym jadłospisie powinny znaleźć się także ryby oraz produkty z pełnego ziarna, a szkoły mają zwracać większą uwagę na produkty sezonowe i lokalne. Nowe zasady mają więc prowadzić nie tyle do jednej konkretnej "diety szkolnej", ile do bardziej zróżnicowanego sposobu komponowania posiłków. Dziecko nadal może dostać tradycyjny obiad, ale w skali całego tygodnia menu ma uwzględniać znacznie szerszy wybór produktów.
Zmieni się również sposób przygotowywania części potraw. W pięciodniowym tygodniu szkolnym dania smażone mogą pojawiać się maksymalnie dwa razy, co oznacza większy udział potraw gotowanych, duszonych i pieczonych. Co najmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych. W oficjalnych wytycznych zwraca się również uwagę na ograniczenie wykorzystywania produktów o wysokiej zawartości cukrów, soli i tłuszczu. Nie należy więc oczekiwać, że od pierwszego dnia wszystkie stołówki zaczną podawać identyczne zestawy. Przepisy określają ramy i wymagania żywieniowe, natomiast konkretne potrawy będą zależały od jadłospisu przygotowanego przez daną placówkę. W jednej szkole daniem opartym na strączkach może być gulasz z ciecierzycy, a w innej kotleciki z soczewicy albo zupa z fasoli.
Czy dzieci na diecie wegetariańskiej i wegańskiej dostaną osobny posiłek w szkole?
Nowe przepisy odpowiadają również na problem rodzin, w których dzieci nie jedzą mięsa albo wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. W dni, kiedy w stołówce podawane są mięso lub ryba, placówka powinna umożliwić przygotowanie alternatywnej potrawy roślinnej dla uczniów niespożywających takich produktów. Narodowe Centrum Edukacji Żywieniowej wyjaśnia, że zapotrzebowanie na posiłki wegetariańskie i wegańskie może zostać określone na podstawie deklaracji rodziców lub opiekunów. W przypadku dziecka na diecie wegańskiej posiłek powinien być pozbawiony wszystkich produktów odzwierzęcych. Jeżeli obiad składa się z dwóch dań, również zupa powinna być wtedy przygotowana bez mięsa, nabiału, jaj i innych produktów pochodzenia zwierzęcego.
Nieco inaczej wygląda sytuacja dziecka na diecie wegetariańskiej. W takim przypadku posiłek może nadal zawierać na przykład jaja, produkty mleczne czy miód, jeśli odpowiada to deklarowanemu sposobowi żywienia. Przepisy dają więc możliwość lepszego dostosowania jadłospisu do potrzeb uczniów pozostających na różnych dietach roślinnych. Jest to istotna zmiana dla rodziców, którzy do tej pory często musieli indywidualnie uzgadniać z placówką możliwość otrzymania alternatywnego obiadu. Nie oznacza to natomiast, że każdy uczeń będzie automatycznie wybierał codziennie spośród kilku wersji dania. Organizacja alternatywnych posiłków nadal wymaga zgłoszenia potrzeb i odpowiedniego zaplanowania pracy kuchni przez konkretną szkołę lub przedszkole.
Czy od 1 września w szkolnych sklepikach będzie można kupić kawę i gorzką czekoladę?
Wokół nowych przepisów pojawiało się wiele informacji sugerujących, że kawa całkowicie zniknie ze szkół. Ostateczna wersja rozporządzenia takiego zakazu jednak nie wprowadziła. Ministerstwo Zdrowia wyjaśniło, że z planowanego ograniczenia sprzedaży kawy zrezygnowano po konsultacjach, między innymi w związku z uwagami dotyczącymi szkół ponadpodstawowych. Nie oznacza to oczywiście, że kawa stanie się jednym z podstawowych elementów szkolnego menu dla dzieci. Ważne jest natomiast rozróżnienie pomiędzy wcześniejszymi propozycjami a ostatecznie podpisanymi przepisami. Rodzice sprawdzający informacje dotyczące zmian powinni więc zwracać uwagę na to, czy odnoszą się one do projektu regulacji, czy do wersji obowiązującej od 1 września 2026 roku.
W szkolnym sklepiku nadal może pojawić się również czekolada, ale przepisy przewidują w tej kategorii gorzką czekoladę o wysokiej zawartości kakao. Sanepid wskazuje minimum 70 proc. kakao. Nie jest więc prawdą, że każda forma słodyczy zostaje całkowicie zakazana. Jednocześnie usunięcie kategorii "inne" oznacza, że klasyczne batoniki, cukierki czy słodycze wykorzystujące słodziki nie będą mogły trafiać do sprzedaży na takiej zasadzie jak dotychczas. Alternatywą mogą być na przykład produkty wykonane z suszonych owoców, orzechów i składników zbożowych, jeżeli spełniają wymagania i nie zawierają dodatku cukrów, substancji słodzących ani soli. Dlatego sklepiki szkolne nie mają zamienić się w miejsca sprzedające wyłącznie wodę i jabłka, ale ich asortyment będzie podlegał bardziej szczegółowej selekcji.
Czy rodzice nadal mogą dawać dziecku do szkoły własne przekąski i słodycze?
Tak. Nowe rozporządzenie reguluje przede wszystkim żywność sprzedawaną na terenie jednostek systemu oświaty oraz produkty wykorzystywane podczas żywienia zbiorowego. Nie oznacza to wprowadzenia państwowej listy produktów, które rodzic może zapakować dziecku do plecaka. Główny Inspektorat Sanitarny wyraźnie podkreśla, że nowe wymagania nie dotyczą przekąsek i posiłków przygotowanych przez rodziców oraz przynoszonych przez dzieci z domu. Rodzic nadal decyduje więc, co znajdzie się w śniadaniówce dziecka. Jeśli uczeń przyniesie z domu kanapkę, ciastko albo inną przekąskę, samo rozporządzenie "sklepikowe" tego nie zakazuje. Regulacja ma zmienić przede wszystkim środowisko żywieniowe tworzone bezpośrednio przez szkołę i ofertę, z której uczniowie korzystają podczas pobytu w placówce.
W praktyce może to prowadzić do sytuacji, w której określonego batonika dziecko nie kupi już w szkolnym sklepiku, ale nadal może otrzymać go od rodzica. Intencją przepisów nie jest więc całkowite kontrolowanie jadłospisu uczniów, lecz ograniczenie łatwej dostępności produktów o niskiej wartości odżywczej w miejscu, w którym dzieci spędzają dużą część dnia. Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że szkolne środowisko powinno wspierać kształtowanie zdrowszych nawyków żywieniowych. Ostateczny sposób odżywiania dziecka nadal w dużym stopniu zależy jednak od domu. Dlatego zmiany w sklepikach i stołówkach można potraktować jako jeden z elementów edukacji żywieniowej, a nie zastępstwo dla decyzji podejmowanych przez rodziców na co dzień.
Dlaczego od 1 września 2026 zmieniają się zasady żywienia dzieci w szkołach?
Ministerstwo Zdrowia wskazuje przede wszystkim na potrzebę ograniczenia spożywania przez dzieci produktów wysoko przetworzonych oraz nadmiernej ilości cukru, soli i tłuszczu. Szkoła ma być miejscem, w którym dostępność żywności sprzyja budowaniu korzystnych nawyków zamiast utrwalaniu codziennego sięgania po bardzo słodkie napoje czy przekąski. Jednocześnie większy nacisk położono na produkty roślinne, warzywa, pełne ziarna i bardziej zróżnicowane źródła białka. Nowe rozporządzenie zastępuje zasady obowiązujące od 2016 roku i uwzględnia nowsze normy żywienia oraz zmieniające się podejście do komponowania diety dzieci i młodzieży. Nie wszystkie rozwiązania są więc całkowicie nowe - część dotychczasowych wymagań została utrzymana, inne zostały zaostrzone lub dokładniej opisane.
Dla uczniów najbardziej widoczne będą zapewne konkretne zmiany na talerzu i półkach. Kompot może być mniej słodki, część płatków czy jogurtów może zniknąć ze sklepiku, w menu częściej pojawią się warzywa i rośliny strączkowe, a smażony obiad nie będzie mógł być podstawą jadłospisu każdego dnia. Nie oznacza to jednak końca tradycyjnej szkolnej kuchni. Nadal będą pojawiały się mięso, ryby, produkty mleczne, pieczywo i wiele znanych dzieciom potraw. Zmieniają się przede wszystkim proporcje oraz kryteria, według których szkoła ma wybierać produkty. Pierwsze tygodnie roku szkolnego 2026/2027 pokażą, jak placówki przełożą nowe wymagania na rzeczywiste jadłospisy i czy zdrowsza oferta będzie jednocześnie na tyle atrakcyjna, aby uczniowie rzeczywiście chcieli z niej korzystać.